Piłka ręczna w dantejskim wydaniu


Słowem wstępu, chciałbym zaznaczyć, że wypełniona prawie po brzegi hala wągrowieckiego OSIRU to naprawdę rzadkość, a jeżeli brać pod uwagę rozgrywki juniorskie w dowolnej dyscyplinie sportu, to wydarzenie bezprecedensowe.

O ile mecze w seniorskiej piłce ręcznej łatwo podnoszą ciśnienie oraz zaangażowanie widza, nie jest to równoznaczne ze spotkaniami juniorów. Niekiedy te drugie nie wzbudzają w oglądających żadnych emocji, są jałowe, ponure i bezbarwne. Więc marzenie o komplecie publiczności, na rozgrywanych od 1.02 do 3.02, 1/16 Mistrzostw Polski Juniorów w Piłce Ręcznej, można było włożyć, przynajmniej teoretycznie, między bajki.

Jednak jak przekonacie się w dalszej części sprawozdania, marzenia się spełniają, tylko nie zawsze każdy ich detal, o czym również nie zabraknie obfitych wzmianek.

Jak zostało nadmienione we wstępie, Wągrowiec miał przyjemność zorganizowania pierwszego etapu, w rozgrywkach centralnych piłki ręcznej juniorów, a mianowicie 1/16 Mistrzostw Polski. Naszą szkołę mieli przyjemność reprezentować następujący uczniowie: Wojciech Babiaczyk, Maciej Biniewski, Dawid Brant, Kamil Gąsior, Kacper Kozak, Andrzej Krzymiński, Filip Liske, Kamil Małecki, Mateusz Nader, Przemysław Wrzesień, Dominik Białożyński, Marcin Malczewski, Kacper Paszkiet oraz Kacper Jankowski.

Turniej odbywał się w Wągrowcu w dniach od 1.02-3.02, przy ulicy Kościuszki 59. Brały w nim udział następujące drużyny: WKS Śląsk Wrocław, ŚKPR Świdnica, KS CKS SMS Szczecin oraz MKS Nielba Wągrowiec. Są to zespoły, które wygrały, bądź zajęły drugie miejsce w swoich macierzystych ligach wojewódzkich. Warto wspomnieć o hegemonii ligi dolnośląskiej w rywalizacji na szczeblu juniorskim. Zespoły, które mają przyjemność rozgrywać potyczki w ramach tamtejszych „eliminacji”, zazwyczaj brylują w późniejszych etapach Mistrzostw. Wszystkie informacje podane, a nawet jeśli nie, to tym lepiej, przecież to nie notatka prasowa z Monachomachii, do dzieła!!!

Zanim przejdziemy do „dania głównego”, czyli relacji meczowych, wypada wspomnieć o przygotowaniach do samego turnieju. Nasza drużyna, skorzystała z przywileju wcześnie odbywających się ferii zimowych, dzięki czemu mogła pracować na pełnych obrotach, przez 14 dni przed samym wydarzeniem. Z lekkimi turbulencjami, udało się wykonać zamierzony plan (3 treningi dziennie, w tym siłownia, hala, bieżnia, odnowa biologiczna) na brak zajęć z pewnością nie można było narzekać. Przemęczenie dało o sobie znać przy końcowych jednostkach , ale po tym cyklu treningowym, rodem z Neavy Seals, czekał nas tydzień roztrenowania, w celu złapania fizycznej „świeżości”. Pełni energii oraz wiary przystąpiliśmy do turnieju.

1.02.2019r. MKS Nielba Wągrowiec – WKS Śląsk Wrocław 30:31

Wynik meczu ŚKPR Świdnica – KS CKS SMS Szczecin 32:26

Napięcie, nerwy, strach, niepokój, te emocje idealnie pasują do opisu oby dwóch drużyn przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Wszyscy zawodnicy indywidualnie przygotowywali się do meczu. Oczywiście jak każdej drużynie przed pojedynkiem w szatni musiała wybrzmieć nasza ulubiona piosenka, w tym wypadku Metallica: „Unforgiven” . Przy jej melodii można było zacząć wizualizować sobie przebieg wydarzeń boiskowych. W końcu jednak trzeba było zacząć. Dywagacje, rozważania i przemyślenia zaczęły nabierać kształtów. Po słabym początku w naszym wykonaniu, można było domniemywać, że lepiej z presją poradzili sobie goście. Nasz zespół popełniał proste błędy w ataku oraz zbyt asekuracyjnie grał w obronie. Nie napawało to optymizmem przed 2 częścią spotkania. Do szatni nasi schodzili ze sporą stratą bramkową. Momenty, w których trzeba powiedzieć sobie „do słuchu” kilka istotnych kwestii, z pewnością nie należą do najprzyjemniejszych zajęć w tej dyscyplinie, było to jednak nieodzowne, chcąc  myśleć o zwycięstwie w tym meczu. Mocne słowa podziałały na zawodników mobilizująco, sukcesywnie udawało się odrabiać straty, nerwowość zaczęła wdawać się w szeregi Śląska i na minutę przed końcem meczu Wrocławianie prowadzili różnicą jednej bramki. W takich momentach potrzebna jest zimna krew i opanowanie, niestety nie wykazał się nią nasz lewoskrzydłowy. „Durszlak” jak zwykli mówić o nim koledzy z zespołu, nie trafił do bramki w 2 kluczowych momentach. Końcowy wynik meczu to 30:31 dla Śląska Wrocław. Po takich meczach, chcąc nie chcąc, każdy z zawodników czuję się paskudnie, a zwłaszcza Ci, którzy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że ich błędy zaważyły na wyniku spotkania. Jednak gorzki finał piątkowego wieczoru, nie odebrał zawodnikom chęci wywalczenia upragnionego awansu. Mentalnie trudno pozbierać się po takim meczu, jednak Nielbistom ta sztuka się udała.

2.02.2019r. MKS Nielba Wągrowiec – ŚKPR Świdnica 30:31

Wynik meczu KS CKS SMS Szczecin – WKS Śląsk Wrocław 29-26

Usiądźcie wygodnie w fotelach, lub tam gdzie akurat czytacie ten tekst, postarajcie się jednak żeby pozycja była dogodna. Warto! Gwarantuję! Na takie mecze jak ten, czeka się całą juniorską karierę. Utarte hasła typu: wyrzeczenia, ciężka praca, pasja, przy okazji takich meczów nabierają sensu, mając na uwadze ich nadużywanie w komentarzach sportowych. Marzenia o pełnej hali ziściły się (może z drobnymi wyjątkami) niemniej jednak, taki mecz wymarzyli sobie juniorzy Nielby, głęboko wierząc w to, że kiedyś będzie im dane zagrać dla tak wspaniałej publiczności, (tylko ten wynik…, trzeba było marzyć bardziej optymistycznie). Tym razem przed meczem rozbrzmiewały arcydzieła Piotra Czajkowskiego oraz Wolfganga Amadeusza Mozarta. Niestety mecz miał bliźniaczy przebieg do spotkania z dnia poprzedniego. Znów porażka jedną bramką, znów w dramatycznych okolicznościach. Druga przegrana niemal całkowicie przekreślała szanse na awans do dalszej fazy rozgrywek. Więc nie trzeba chyba mówić, jak zawodnicy Nielby czuli się po meczu. ŚKPR to aktualny Mistrz Polski. Drużyna świetnie ze sobą zgrana, konsekwentnie wykonująca polecenia swojego szkoleniowca. Widać było ich jakość na parkiecie, spokój, opanowanie, a także twardą grę w obronie. W tym meczu działo się naprawdę wiele: kary dla trenerów, spowodowane utarczkami słownymi z delegatem z ramienia ZPRP (Związku Piłki Ręcznej w Polsce), „The voice of OSIR” na trybunach, odczytywanie przepisów sędziowskich na trybunach, których adresatami byli rozjemcy tego meczu. Kto nie widział tego na żywo, może żałować. Pandemonium, kataklizm, nawałnica (i w tych słowach nie ma krzty przesady). Na hali nasi uczniowie zostawili pot (w największych ilościach, chociaż niektórzy po meczu wdawali się w polemikę na temat tego, czy nie była to krew), zdrowie (zaraz do tego przejdziemy), serce (za co otrzymali najwięcej komplementów), łzy (wrażliwość sportowa występuje również w piłce ręcznej). Nie wystarczyło to jednak do zwycięstwa nad faworytem tego starcia. Złamania, stłuczenia, skręcenia, wybicia, rozcięcia… Nic przyjemnego, a przecież mówią, że sport to zdrowie… Nie tym razem. W meczach z gatunku tych o być, albo nie być, sentymenty nie istnieją, agresja jest wzmożona, ale tak właśnie powinno to wyglądać. Następne okresowe badania lekarskie, będą bardzo pracowite dla naszego doktora. Natomiast dla uczniów z Kcyńskiej, najbardziej pracowitą rzeczą, jaką musieli zrobić po tym meczu, to mentalne katharsis! 30:31? To brzmi jak żart, bardzo podły żart! Problem polega na tym, że teraz również nikomu na żarty się nie zbierało. W głowach szwendało się jednak jeszcze jedno z haseł: „Nigdy się nie poddawaj”, to dopiero powszechność po porażkach, fascynujące jest jednak to, jak łatwo zapomnieć o tego typu cytatach w chwilach, kiedy jest to najbardziej potrzebne. Lecz, skoro pozostawał cień nadziei na awans, to co stoi na przeszkodzie, żeby spróbować? A no jak się okazało stoi: BRAK HONORU I POKAZ KOMPLETNEGO ZATRACENIA WOLI WALKI U PRZECIWNIKÓW.

3.03.2019r. MKS Nielba Wągrowiec – KS CKS SMS Szczecin 27:35

Wynik meczu ŚKPR Świdnica – WKS Śląsk Wrocław 31:31 (5:4)

Aby Nielba uzyskała  awans do kolejnego etapu rozgrywek, ŚKPR musiał wygrać z WKS-em. Gdyby to spotkanie można było obstawić w zakładach bukmacherskich, kursy wyglądały by mniej więcej w taki sposób: (ŚKPR Świdnica 1.10: WKS Śląsk Wrocław 10.00). Absolutnym faworytem była Świdnica. Niestety, zamiast zrobić swoje i spokojnie rozprawić się z Wrocławiem, postanowili dać pstryczek w nos Nielbie. Tragikomedia, której autorami byli świdniccy zawodnicy, zakrawała o szczyt arogancji, bezczelności, poczucia nadmiernej pewności siebie. Czy Mistrz Polski rzuca karnego 3 metry nad bramką? Czy Mistrz Polski w sytuacji sam na sam z bramkarzem drużyny przeciwnej, zawraca na połowę boiska? Czy Mistrz Polski z uśmiechem na twarzy pozbawia awansu jedyną drużynę, która w uczciwej walce była w stanie się im postawić? Jeżeli takie zachowanie przystoi zwycięzcą ogólnopolskich rozgrywek juniorskich, to całe szczęście, że nie udało wągrowczanom takiego „zaszczytu” dostąpić. Po ewidentnym poddaniu meczu, nie ma co do tego żadnych wątpliwości, nawet kibice, którzy przyjechali dopingować klub ze Świdnicy, nie chcieli nagrodzić ich brawami. Zarzucali swoim zawodnikom brak chęci zwycięstwa i poszanowania rywala. Tylko nasuwa się pytanie: skoro rodzice zawodników są przychylni sportowej rywalizacji, a co za tym idzie wychowywali swoje dzieci w duchu sportowego fair play, to czy przypadkiem cały ten cyrk, nie był wyreżyserowany i zaplanowany? Tego nie dowiemy się już nigdy…

Po wydarzeniach w poprzednim spotkaniu, mecz zawodników z Kcyńskiej został rozegrany w braterskiej atmosferze. Jako, że obie drużyny darzą się sympatią i szacunkiem, awans dla zespołu ze Szczecina był wewnętrzną formalnością. Kolegom ze Szczecina życzymy powodzenia, co do świdniczan i wrocławian nie będziemy się już więcej rozpisywać.

Podsumowując. Turniej pomimo wielu perturbacji, można zaliczyć do udanych dla naszych uczniów. Zaprezentowali się z dobrej strony, pokazując swoje atuty i przysparzając nie małych kłopotów wyżej notowanym rywalom. Można gdybać, co by było gdyby. Tylko nie ma to najmniejszego sensu, stało się tak, a nie inaczej. Na pewno w kwestii sportowej, nie można niczego zarzucić gospodarzom. Pech, brak doświadczenia czy stres, to chleb powszedni w tym sporcie. Pozostaje pracować jeszcze ciężej i liczyć na dogodne, oby jak najlepsze losowanie rywali w przyszłym roku. Drużyn z województwa dolnośląskiego zdecydowanie nie pozdrawiamy. Natomiast Szczecinian, jak najserdeczniej oraz życzymy powodzenia. Już niedługo więcej relacji. Czytajcie SPORT BLOG!!!

Dzięki za uwagę i wytrwałość, „Durszlak”